Witaj, zapraszam do obejrzenia moich prac wykonanych muliną, wełną, igłą, na drutach i szydełkiem.
Zakładki:
WZORKI - DRUTY
HOBBY
INNE
KULINARNE BLOGI
Moje wzory - my designs - free patterns
Pomysły
tricoteuse Polska Polska Poland stitchingheart ptaszek gyhw7QUr87suOyWPwB insekten-0042.gif von 123gif.de myszka drutki Nie biorę udziału w zabawach blogowych. Nie sprzedaję, nie wykonuję na zamówienie haftów, dzianin. Dzielę się własnymi wzorami, schematami, które są tu umieszczone.
RSS
niedziela, 30 czerwca 2013
Notka hafciarska

Zgromadziłam już potrzebne kolory mulin do wyhaftowania Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Wczorajszy dzień spędziłam przy komputerze na przenoszeniu krzyżyka po krzyżyku schematu i mam super wyraźny wzór do haftowania. Wydrukowałam go sobie w dwóch wersjach (kolor i czarno - biały). Każda część jest formatu A-4 więc po połączeniu otrzymam pokaźnych rozmiarów schemat. Nic mi nie umknie w gąszczu krzyżyków, półkrzyżyków i backstitchów.

 

Okazało się, że zdobyczny skan oryginalnego schematu po wydrukowaniu i dokładnym przyjrzeniu się wszelkim znaczkom i liniom pozostawiał trochę do życzenia. Mogłam go wykorzystać ale wolę mieć wszystko wyraźne na sto procent. Posłużył mi więc jako wzór do wrzucenia znaczków, krzyżyków w lepszej jakości schemat. Nie wykorzystałam schematów z rosyjskojęzycznych gazetek bo w porównaniu do oryginału są według mnie słabsze (wygląda na to, że ściągnięto je z oryginału wprowadzając zmiany, jest mniej przejść kolorów, linii, po wyhaftowaniu obrazek będzie mniej plastyczny, nie ma tam półkrzyżyków w szacie Matki Boskiej itd.).

 

 

 

Muszę dokończyć najpierw haft, za który wzięłam się jakiś czas temu. Teraz wygląda tak:

 

 

Szydełko i druty rzuciłam chwilowo w kąt. Nie chce mi się siedzieć pomiędzy włóczkami. Zaczęte i rozbabrane robótki (jest ich kilka) spakowane czekają aż zlituję się nad nimi. 

 

środa, 26 czerwca 2013
Mam!

 

Hura! Mam schemat Matki Boskiej z Dzieciątkiem i to w dwóch wersjach. Kolorowy schemat jest w rosyjskojęzycznej gazetce i różni się trochę od tego, który był przeze mnie poszukiwany. Ten właściwy też dostał się w moje ręce.

A żeby dopełnić całości mam nową figurkę i talerz dekoracyjny, które przekażę za kilka dni mojej mamie na imieniny.

 

 

 

 

 

 

 

I jeszcze jeden prezent imieninowy udało mi się kupić dla mojej mamy. Wiem, że będzie zadowolona.

Patrz zdjęcia niżej.

 

 

 

 

 

 

 

 

U fryzjera...

 

 

 

Wyciągnęłam z dna szuflady dawno temu zaczęty haft i postanowiłam go skończyć. Przyznam, że odleżał ponad rok w stanie całkowitego rozbabrania. Trudno było mi wrócić do niego bo w międzyczasie muliny gdzieś się rozproszyły i trzeba było pozbierać je ponownie. Udało się i trzy paniusie siedzą sobie u fryzjera zadowolone z przemiany. Ja też jestem zadowolona. I o to chodzi.

 

 

 

poniedziałek, 24 czerwca 2013
Poszukiwania

 

Szukam wyraźnego schematu do poniższego haftu. W zakamarkach komputera mam schemat dość marnej jakości. Ciężko będzie przełożyć go na krzyżyki i półkrzyżyki. 

Może jakiś link?

Bardzo proszę o podpowiedź gdzie mam szukać. Przeszperałam gdzie się dało i nie znalazłam.

 

niedziela, 23 czerwca 2013
Niedzielny poranek

 

Niedzielny poranek powitałyśmy w papilotach, a potem w lokach.

 

sobota, 22 czerwca 2013
Lato w mieście

 

 

Niżej projekty ciuchów na lato wykonane przez naszą panienkę (5 lat 6 miesięcy).

 

piątek, 21 czerwca 2013
Lato

 

Dzisiaj o godzinie 7.04 rano rozpoczęło się astronomiczne lato.

Niech będzie ciepłe, słoneczne i przyjazne wszystkim.

 

czwartek, 20 czerwca 2013
Bubel w mojej biblioteczce

 

W mojej biblioteczce pojawiła się nowa książka z zakresu robótek na drutach. Jest duża, ciężka, z kolorowymi zdjęciami i ilustracjami. Zawiera dość pokaźny zbiór wzorów na druty ale....  moim zdaniem autorka poszła na skróty. Wzory są proste, łatwe, w większości znane. Autorka proponuje wykonanie różnego rodzaju bluzek, sweterków itp. W każdym opisie (przewidziano tylko jeden rozmiar) wykonania robótki jest zdjęcie ściegu, schemat a zupełnie nie wiadomo jak ma wyglądać gotowy wyrób. Pytanie: Czy pójdę na żywioł i zrobię bluzkę, sweterek opisany w książce nie wiedząc jak w zamyśle autorki ma wyglądać? Nie, nie zrobię bo nie lubię grać w ciemno. Mam wyobraźnię ale chyba nie dam sobie rady z zadaniem "Odgadnij, co autorka miała na myśli".

Zdjęcia przedstawiające gotowe wyroby (jest ich trochę) nie zawsze wiadomo jak i do którego opisu dopasować. Wydaje się, że część z nich to jedynie ozdobniki stron. Nazwy sweterków, bluzek, których nie widzimy w książce, przeszły moje oczekiwania: Sweter z wzorem liści - zauważy go twoja przyjaciółka. Dekolt V mile widziany na molo w Sopocie i na Krecie. Spacer nad Bajkałem tylko w swetrze z warkoczami. Nowy mercedes i sweter z oryginalnymi warkoczami zapewnią ci dobre samopoczucie. Studentko, w takim swetrze zdasz każdy egzamin. Bella, powie Włoch widząc cię w tym swetrze. Przyznacie, że są zachęcające. Niestety nie wiem jak wygląda sweter, który mogłabym założyć a Włoch powiedziałby o mnie Bella. Wiem jak wygląda mercedes i posiadanie go poprawiłoby mi samopoczucie ale podobno mam mieć jeszcze lepsze gdy do mercedesa założę własnoręcznie zrobiony sweter z warkoczami. Na Boga, jak on ma wyglądać? Pani autorka nie zadała sobie trudu, żeby nam go pokazać. 

Na stronie 60 są dwa kolorowe zdjęcia chusty z frędzlami i szala. Na próżno szukać choćby jednego słowa o sposobie wydziergania chusty na drutach. Autorka opisała jedynie jak wykonać szal. Takich niespodzianek jest więcej w tej książce.

To bubel. Postoi chwilę w mojej biblioteczce a potem pozbędę się go. Dobrze, że wpadł w moje ręce jako upominek i nie wydałam na niego pieniędzy.

Nikt mnie nie przekona, że skoro część wprowadzająca (nauka robienia na drutach) jest opracowana przyzwoicie i ma wzory ściegów na druty to jest to książka godna polecenia. Nie jest, takie mam prywatne zdanie i opinię. W każdym kiosku mogę przejrzeć pierwszą z brzegu gazetkę robótkową i znajdę w niej opisy, wzory ściegu, dodatkowe objaśnienia dotyczące włóczki, numeru drutów, liczby oczek na różne wymiary wyrobu i zdjęcie gotowego wyrobu. Obejrzę i wiem czy mi się podoba czy nie, czy warto zrobić a może odpuścić sobie. Szkoda pieniędzy na tę książkę.

 

Bubel! Bubel! Bubel! Bubel! Bubel! Bubel!!!!!!!

 

Niżej można zobaczyć jak w książce prezentowane są wydziergane na drutach próbki opisanych ściegów. To woła o pomstę do nieba. Tak zaprezentowane zdjęcia próbek nie zachęcają do chwycenia za druty. A już ten kwiatek (nr 9) jest porażający.

Powtarzam więc: bubel. Nie kupować!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 18 czerwca 2013
Drobiazg...

 

W wolnej chwili zrobiłam poduszeczkę na igły i szpilki. Taki drobiazg zawsze się przyda w hobbystycznych szpargałach.

 

 

niedziela, 16 czerwca 2013
Ach te ceny...

 

 

 

Jak to jest z tymi cenami? Co i za ile różnym ludziom (firmom, producentom) opłaca się sprzedawać? Dlaczego mam wspierać polskich handlarzy (sprzedawców, handlowców) skoro ten sam produkt u obcego kupię za dużo mniejsze pieniądze?

We wtorek i piątek (to dzień targowy na warszawskim bazarze Wolumen) kupiłam sobie (sprzedawca - jakiś opalony, nie nasz) kilka tunik różnej długości do leginsów i innych spodni (tak ubrana biegam całe lato, jest mi najwygodniej). Codziennie mogę być inaczej ubrana w ciągu jednego tygodnia. Tuniki pochodzą od polskiego producenta, każda jest nowa, były na nich metki. Na straganie wisiało ich całe mnóstwo aż dostałam oczopląsu. Zestaw prezentowany na zdjęciu kosztował mnie 140 złotych (sto czterdzieści). Łatwo więc policzyć, że za jedną tunikę zapłaciłam 20 złotych. Jestem zadowolona, w tunikach czuję się świetnie i podobno wyglądam nieźle w każdej z nich.

W międzyczasie byłam w Hali Marymonckiej i tuż przy bocznym wejściu zahaczyłam o stragany z odzieżą, których właścicielkami (właścicielami) i sprzedawcami są nasi rodacy. Poszperałam między wieszakami i wynalazłam 5 sztuk takich samych tunik (z metkami tego samego producenta), które kupiłam na Wolumenie. Zapytałam o ceny i po usłyszeniu odpowiedzi prawie przysiadłam. Każda kosztowała 65 złotych. Niezła przebitka cenowa. Nie dałam się nabrać. Moje były dużo tańsze.

Dzisiaj rano pojechałam na bazarek, który co niedziela jest na stadionie Olimpii (ul. Górczewska). Tam też widziałam te same tuniki na kilku stoiskach i ich ceny wahały się od 30 złotych do 45 złotych. Najtańsze były u handlarzy o ciemniejszym kolorze skóry, nasi mieli droższe.

Szlag mnie trafia na takie sytuacje.

Nie mam nic przeciwko temu, że jest wolny rynek i każdy dyktuje nam inne ceny ale skąd są tak szalone różnice? Jaki jest więc koszt produkcji tych tunik, skoro opłaca się sprzedawać je po 20 złotych sztuka i dlaczego inni mają tak wielki narzut cenowy?

Kupując produkty spożywcze też uważnie patrzę na ceny, bo różnice są niekiedy porażające. Dlaczego jedna z kaw rozpuszczalnych kosztuje w markecie w granicach 20 - 25 złotych (zależy czy jest akurat promocja czy nie) a w polskim sklepie dochodzi nawet do 35 złotych za to samo opakowanie? Podałam akurat przykład kawy bo często ją kupuję dla mamy.

Musiałam to napisać i sobie ulżyć, nie oczekuję na dyskusje, bo one i tak nic nie zmienią. Rzeczywistość jaka jest każdy widzi i czuje we własnym portfelu.


 

 

sobota, 15 czerwca 2013
Marylin Monroe - mały haft

 

 

 

Zrobiłam następny haft z serii sławni ludzie, którego schemat opublikowano jakiś czas temu w czasopiśmie "Cross Stitcher". Tym razem jest to niezapomniana Marylin Monroe.

Haft należy do tych mniejszych wymiarowo, jest łatwy do wyszycia a efekt końcowy daje satysfakcję.

Kankanko, tak właśnie wygląda gotowy hafcik, którym zainteresowała się twoja córka (pytałaś o to w komentarzach do poprzedniego wpisu). Moja podpowiedź: niech Kasia wyhaftuje go na drobniutkiej kanwie (na przykład na 16 lub 18). Wtedy gotowy haft będzie naprawdę zachwycający. 

 

 

 

 

 

Jeśli kogoś interesują hafty krzyżykowe ze znanymi postaciami, to znajdzie je w czasopiśmie "Cross Stitcher". Na firmowej stronie opublikowano numery i nazwiska postaci do wyhaftowania. Niektóre hafty można sobie ściągnąć w plikach pdf. Innych trzeba szukać w papierowych czasopismach kupionych w sklepie lub poszperać w internecie na forach, blogach.

http://crossstitcher.themakingspot.com/blog/the-ultimate-list-of-stitch-a-stars

http://crossstitcher.themakingspot.com/downloads



 

 

czwartek, 13 czerwca 2013
Złapałam za igłę i mulinę

 

 

Na chwilę złapałam za igłę z muliną, tamborek i wyszyłam niewielki haft. Lady Diana prezentuje się doskonale. Lubię serię schematów ze znanymi postaciami i mam kilka odłożonych do wyhaftowania. Najbardziej pasują mi te niewielkie wzory.

 

 

 

 

wtorek, 11 czerwca 2013
Kolorowe włóczki ze srebrną nitką

 

Cieszę oczy kolorowymi włóczkami, które dostałam na urodziny kilka dni temu. Zastanawiam się w jaki sposób je wykorzystać. Najchętniej zrobiłabym szydełkowe ponczo i jakieś ponczo na drutach. Czy zrobię? Nie wiem. Nigdy nie dłubałam dla siebie tego typu dzianiny. Muszę wyszukać jakichś podpowiedzi, opisów, wzorów. A na razie patrzę i podziwiam. Za chwilę schowam motki do szafy i niech swoje odleżą.

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 10 czerwca 2013
Szydełkowa chusta

 

Zrobiłam sobie dużą szydełkową chustę, której zadaniem jest szybkie okrycie moich pleców i ramion bo tegoroczny czerwiec jest cały czas zimny, mokry, z niewielkimi dawkami ciepełka. Chusta już leży na ogrodowo - balkonowym fotelu i jest pod ręką. W każdej chwili można będzie się nią otulić.

Wzór chusty jest chyba najprostszy z możliwych, bo to przecież fragment babcinego kwadratu dobrze znanego dziewiarkom. Robi się go szybko, łatwo i przyjemnie a efekt jest zadowalający nawet podczas szydełkowania akrylu. Polecam ten wzór początkującym dziewiarkom - jest bezstresowy do nauki i zrobienia pierwszej szydełkowej chusty. Szydełkowanie zaczynamy od środka najdłuższego boku więc wielkość  chusty zależy od naszych chęci i cierpliwości. W każdej chwili można powiedzieć sobie dość i zakończyć chustę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odwiedziłam swój ulubiony sklep z ciuchami i znalazłam w nim śliczny szydełkowy obrus za niewielką kwotę. Już jest uprany i pięknie prezentuje się na moim stole.

 

 

 

 

piątek, 07 czerwca 2013
Już jestem

 

Powoli wracam do blogowego życia choć problemy w moim realnym świecie rodzinnym wcale nie minęły. Jakoś muszę przetrwać i mam nadzieję, że wszystko pójdzie ku lepszemu. 

W czasie mojej nieobecności blogowej starałam się zapomnieć choć na chwilę o tym co mnie dręczy, męczy, wprawia w strach i niepewność. Długie i bezcelowe spacery po Warszawie były moim antidotum na kłopoty. Przyznam, że jeden raz pojechałam z małą panną do zoo. Radości było mnóstwo, mała zachwyciła się wieloma zwierzętami ale i tak z utęsknieniem wypatrywała sprzedawcy waty cukrowej. Nie udało się, waty cukrowej w zoo nie uświadczysz. Zadowoliła się więc balonem.

 

 

 

 

 

 

Na jednym z moich spacerów wypatrzyłam w podwórkowej bramie kolejną warszawską kapliczkę.

 

 

A w lumpeksie zaopatrzyłam się w cudnej urody bawełniany pled, który w sam raz pasuje na ogrodowy fotel. W ten sposób zaznaczyłam, że fotel jest mój i nikomu nie wolno na nim siadać. Cena pledu: 12 złotych. Po praniu i uprasowaniu jest jak nówka sztuka.

 

 

 

W ramach reanimacji zajęć hobbystycznych udało mi się zrobić malutki haft. Zamieniłam starą papierośnicę w elegancki igielnik.

 

 

 

 

 

Żeby nie było mi tak miło, to dzisiejsze popołudnie zakończyłam z wielkim hukiem (naprawdę przestraszyłam się porządnie). Nie wiem jaki diabeł machnął mi przed oczami i straciłam chyba na sekundy rozum i wzrok bo podczas parkowania w garażu elegancko wjechałam lewym bokiem w słup podtrzymujący strop, usłyszałam zgrzyt, trzask i .... mój samochód jest pięknie zaorany i wgnieciony na całej długości tylnych drzwi i na błotniku. Naprawdę dzisiaj mi rozum i wzrok odebrało.

Może od jutra będzie lepiej.